Data dodania: 2014-10-23
Bonżurek. W Rzeszowie trwa Rzeszów Jazz Festiwal - jedna z lepszych imprez muzycznych w mieście. Po pierwsze - rodzaj muzyki ( oł jeees), po drugie - super pomysłem było rozstrzelenie koncertów po różnych lokalach a po trzecie - jesień, czyli martwy okres jeśli chodzi o koncerty w mieście.
Wczoraj pogoda nie zachęcała do wyjścia z domu. Ciemno, buro i deszczowo, ale dla mnie idealnie do słuchania muzyki, w dodatku dziazowej:-) Na koncert bardzo się cieszyłam, ponieważ występował człowiek, któremu bardzo kibicowałam, kiedy zaczynał karierę w polskim paszoł-biznesie ( określenie wymyślone przez Niemena). Paweł Kowalczyk dawno temu pojawił się w Idolu i szczęka mi opadła:
http://www.youtube.com/watch?v=mJ_ei64QnzI
Zastanawiałam się, jak to możliwe, że w Polsce są tak uzdolnione ludki i nikt ich nie promuje, nie inwestuje w ich karierę, nie pcha do przodu... Później przypomniałam sobie kilka artykułów ze ś.p. pisma "Machina" o regułach funkcjonowania polskich wytwórni płytowych i mi zadziwienie przeszło ( o skandalu w programie muzycznym "HitGenerator" nie wspomnę...)
Wczoraj Kowalczyk dał koncert w klubie Black&White i okazało się, że przez te lata, kiedy było o nim cicho, nie zmienił się. Ktoś może powiedzieć: "Łeee....., jak facet się nie zmienił przez te lata, to źle, bo to oznacza, że się nie rozwijał artystycznie". "A gówno!", jak mawiał prezes Dyzma. Kowalczyk nie musiał się rozwijać, bo już w Idolu miał wszystko, czego potrzeba. Fantastyczne możliwości wokalne, swoboda bycia na scenie, niesamowite poczucie rytmu, co widać w poruszaniu się na scenie - ten facet świetnie tańczy! Mógłby u Fosse`a występować! Jedno, co pewnie się zmieniło, to stosunek do własnej sodówki ( podobno odbiła), do paszołbyznesu i do Lutków Danielaków. Jak powiedział wczoraj Kowalczyk, nareszcie wie, w jaką stronę chce iść a jest to możliwe, ponieważ powiedział "dość" pewnemu człowiekowi... Chyba byłego menagera miał na myśli....
Koncert był świetny, mimo niespecjalnie dobrego nagłośnienia ( gary i bas zagłuszały wokalistę i chórek). Duży zespół, świetna muzyka, no i Kowalczyk - prawdziwe zwierzę sceniczne, ale niepodlizujące się widowni. Naprawdę, poza aspektem muzycznym, to prawdziwa przyjemność oglądać taki sposób bycia na scenie. Nie wiem, jak to określić inaczej, ale Kowalczyk jest ELEGANCKI. Na luzie, szalony, ale elegancki. Panuje i nad głosem i nad ciałem.
Żałujcie Wy, którzy nie byliście:-) W dodatku, była to muzyka dla każdego, młodziankowie i staruchy by się zachwyciły :-) Swingująco - funkująca, z sekcją roz-dętą. Ludzie siedzieli, ale nóżki im latały. Mi również, ale wstydziłam wyleźć na parkiet, bo było mało ludzi. I to właśnie było dziwne. Taki koncert w cenie 32 zł a tak mało ludzi!! RJF-owcy, promujcie bardziej swoją imprezę!!
Po koncercie kupiłam płytę i dostałam autograf. Kowalczyk przesympatyczny - mimo zmęczenia podpisywał płyty i rozmawiał z widzami:
A ja sobie dzisiaj w domu posłucham, czego i Wam życzę.Pa.
więcej »